REKLAMA 83 - 120
 

CIENIE ŻYCIA ROZDZIAŁ 1 - 3 

ROZDZIAŁ PIERWSZY
ROZDZIAŁ DRUGI
ROZDZIAŁ TRZECI

ROZDZIAŁ PIERWSZY


Szłam skulona opierając się powiewem wiatru. Druga zmiana w pracy nie była sprzyjającą porą by po niej spokojnie iść do domu. Wokoło ciemno i pusto tylko moje obcasy wybijały rytm o chodnik. Nagle usłyszałam za sobą odgłosy jakiś butów. Przyśpieszyłam. Buty też przyśpieszyły. Serce zaczęło mi walić. Wróg czy przyjazny człowiek? W głowie słyszałam ze strachu wodospad. Nagle poczułam na swoich plecach potężne łapy. Zaczęłam się bronić i krzyczeć, ale on nie robił sobie z tego nic, i zaczął mnie gdzieś ciągnąć. Darłam się wniebogłosy. Strach mnie całą sparaliżował. Zerwałam mu z ręki zegarek, a on był zajęty mną do tego stopnia, że nawet nie zauważył, że szalik zsunął mu się z twarzy i zobaczyłam go. Opadałam z sił, i wtedy stało się coś dziwnego; puścił mnie i zaczął uciekać. Nic pani nie jest? Jak miło było usłyszeć te słowa, jakby zaśpiewał mi skowronek na wiosnę. Jak nic, chciał mnie zgwałcić!! Darłam się w tym szoku niemiłosiernie. Proszę się uspokoić, zaraz będzie pogotowie. Po co mi pogotowie, policje pan wezwij, nikt nie będzie mnie poniewierał! Ja jestem z policji, komisarz Jaworek - powiedział facet i pokazał jakąś blachę, ale do mnie to wszystko nie docierało. Mam jego zegarek, niech pan się nim zajmie, tym zegarkiem. A teraz przydałby się ktoś, kto może narysować to, co mam przed oczami - chyba nie za bardzo Jaworek zrozumiał o co chodzi; taki z niego bystrzak, ale daruję mu to. Widziałam jego twarz, może się przyda, bo ja draniowi nie popuszczę. A pan co tu robił o tej porze? Głupie to pytanie, ale trzeba wybaczyć kobiecie w szoku. Wracałem do domu, tak samo jak pani - odparł Jaworek. Pojechaliśmy na komisariat. Tam już w miarę spokojna zaczęłam opowiadać całe zajście. Przyszedł też pan, który ze spokojem wysłuchiwał szczegółów jakie zauważyłam w twarzy tego gwałciciela. Zadzwoniłam do Pawła, żeby mnie odebrał z komisariatu. Inka, gdzie ty jesteś? Na komisariacie, kochanie, to nie żart. Co się stało - Paweł prawie krzyczał w słuchawkę. Przyjedź po mnie, w domu porozmawiamy. Na dzisiaj to wszystko - powiedział Jaworek. Da mi pan te zdjęcie, tego gwałciciela? Po co pani - zapytał Jaworek? Na pamiątkę - głupio się pyta, mam swoje powody, żeby się tym zająć.
Proszę nic nie kombinować, od tego jest policja - Jaworek stanowczym głosem mi zabronił. A co to ja dziecko, żebym się go bała? Nikt nie będzie mnie krzywdził !






ROZDZIAŁ DRUGI

W samochodzie dość chaotycznie zaczęłam opowiadać Pawłowi cały ten napad na mnie. Nic nie mówił tylko coraz bardziej zaciskał palce na kierownicy, jakby chciał ją zgnieść. Paweł, powinieneś po mnie przychodzić do pracy, jakbyś przyszedł , to ten drań by nie podszedł. Kochanie - Paweł mówił ściszonym głosem - ja też byłem w pracy. A co mnie to obchodzi - wybuchnęłam -żonę ci chcą zgwałcić a ty pracą się zasłaniasz? Moje nerwy były napięte jak struny. Ile można w życiu znosić upokorzeń? W domu chciałam tylko wziąć prysznic i wtulić się w silne ramiona męża, żeby poczuć się bezpiecznie. Rano Paweł chciał iść trochę do garażu, żeby coś sprawdzić w samochodzie. Nie chciałam go puścić. Strach mnie paraliżował. Wiedziałam, że jeśli się nie opamiętam będzie ze mną źle. Wzięłam torebkę i szykowałam się do wyjścia. Ale lęk nie pozwolił mi dojść nawet do drzwi wejściowych. No nieźle - pomyślałam - zaczyna się powtórka. Poszłam do pokoju i schowałam się w pościeli. Zasnęłam. Obudziło mnie szarpanie za rękę. Czemu mnie budzisz - zapytałam. Paweł tylko popatrzył na mnie i powiedział; Idziemy do Grześka. Nigdzie nie idę, nawet nie chciałam wychodzić z pościeli. To co, wystroiłaś się żeby pójść spać w makijażu i w ubraniu? Chciałam iść na zakupy ale już nie chcę, idź sam. Skarbie, nie możesz leżeć, musisz starać się normalnie żyć. Ale on gdzieś chodzi po naszym mieście. To chociaż chodź ze mną na zakupy a potem pójdziemy do Grześka. Co ty z tym Grześkiem? Mam mu powiedzieć wszystko? Przecież on cię nie skrzywdzi - Paweł był nieugięty. Nie lubię opowiadać tego, co mnie spotkało. A Grzesiek mi opowiada? Inka, Grzesiek jest psychologiem, zapomniałaś? Nie zapomniałam, ale jest też naszym przyjacielem a o sobie nic nie mówi. Bo go nie pytasz - Paweł starał się panować nad sobą, ale widziałam, że ma ochotę wrzasnąć na mnie. Dobrze, pójdziemy ale ja chcę od Anki tabletki. Dobrze, Anka da ci tabletki a Grzesiek porozmawia z Tobą. Kochanie, ja nie chcę chodzić do ciebie do szpitala, daj sobie pomóc - troska w głosie Pawła przekonała mnie o tym, że pomoc jest mi niezbędna.






ROZDZIAŁ TRZECI

Anka wypisała mi receptę na leki, Grzesiek trochę mnie wypytał i kiwał głową na znak, że mnie słucha. W końcu żeby go sprawdzić na ile jest skupiony na tym co mówię, powiedziałam; "a pies gonił kota latając paralotnią". Grzesiek dalej kiwał głową. Grzesiek, bo jak cię palnę to zaczniesz mnie słuchać, nie, może lepiej nie będę już nic mówić. Przepraszam cię Inka, ale jestem zmęczony. Psycholog nie ma prawa być zmęczony, to jego praca, czy tylko tak mi się wydaje? Może jutro przyjdziecie - zapytał Grzesiek? Wiesz co, gdzieś mam te wasze mądrości. Trzasnęłam drzwiami na znak, że nie obchodzi mnie co psycholog chce mi powiedzieć. Idziemy do domu, rzuciłam w stronę Pawła. Co się stało Inka? Anka nie kryła swojej ciekawości. Zapytaj swojego męża, ja już skończyłam terapię. No i wyszło na moje. Muszę sobie sama poradzić z tymi lękami. Kochanie co się stało? Paweł był zszokowany. Nie słuchał mnie, powiedziałam. Czy zawsze muszę trafiać na takich ignorantów? W głowie huczało mi ze złości. Kiedy w końcu Paweł zacznie mnie słuchać? Ale Paweł nie miał pojęcia jaka walka teraz toczy się w moim sercu. Muszę zlikwidować powód mojego strachu. Pójdziesz ze mną do Jaworka? Po co chcesz iść do niego? Paweł popatrzył na mnie zdziwiony. Bo chcę z nim porozmawiać, czy to takie dziwne? Chcesz żebym się całkowicie pogrążyła w lęku czy chcesz mi pomóc? To do lekarza a nie na komisariat - Paweł dalej swoje. Chyba będę cię musiał pilnować, bo inaczej coś wywiniesz - powiedział. Pilnuj mnie, pilnuj może w końcu będę cię miała blisko cały czas, a nie tylko w nocy. Skarbie, robię co mogę, ale mam pracę i muszę przecież zarabiać na nas. A ja to co, nie pracuję, odparłam? Nie spierajmy się o takie detale, pracować musimy, a każde z nas daje z siebie tyle ile jest w stanie. Dotarliśmy na komisariat, komisarz Jaworek chętnie nas przyjął i oznajmił, że robią wszytko co w ich mocy żeby złapać tego drania. To taka formułka dla petentów, zapytałam? Nie proszę panią, komisarz był opanowany, ale zaraz przestanie. To dlaczego pan mi nie powie, że zrobiliście coś konkretnego? Szukamy go proszę pani. To może ja wam pomogę? Damy sobie radę, Jaworek poczerwieniał na twarzy. Inka, Paweł nie omieszkał się włączyć do rozmowy, policja wie, co robić. Chyba żartujesz kochanie, Dałam im zegarek tego drania, wysiliłam się, żeby zrobić portret pamięciowy a oni nie ruszyli z miejsca? Mamy już jego dane ale jakby zapadł się pod ziemię. To go stamtąd wyciągnijcie. Inka, kochanie nie denerwuj się. Paweł, wyobraź sobie, jak ja mam chodzić po mieście mając świadomość, że on gdzieś krąży, a może mnie obserwuje? Niczego nie mogę być pewna, a na dokładkę zostaję z tym sama, bo ani ty ani policja nie bierzecie sobie do serca tego, że ja się boję, nie na was napadli. Nie będę w stanie bez ciebie nawet pójść do pracy. Jaworek patrzył na mnie i tylko jego oczy były zdziwione, reszta z całości policjanta zamarła.
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW