REKLAMA 83 - 120
 

CIENIE ŻYCIA 13 - 15

ROZDZIAŁ TRZYNASTY
ROZDZIAŁ CZTERNASTY
ROZDZIAŁ PIĘTNASTY

ROZDZIAŁ TRZYNASTY

Trzepałam się wewnątrz jak ptak złapany w sidła. Serce mi waliło jak oszalałe. Anka, zwiewamy, powiedziałam, a draniowi nie popuszczę. Jak może w ten sposób postępować policjant, niczego się nie boi? Szybko wyjechałyśmy z parkingu, oby jak najdalej, żeby nie zechciał za nami pojechać, a przecież mamy nagranie. Wpadłyśmy do mojego domu i z niecierpliwością je przesłuchałyśmy. Brawo Anka, nagranie pierwsza klasa! Teraz trzeba gdzieś je schować, bo nigdy nic nie wiadomo. Muszę ugotować obiad, powiedziałam, przecież ja dzisiaj jeszcze idę do pracy. Szybko uwijałam się z Anką przy garach, zrobiłyśmy na tyle, żeby zabrała dla siebie i Grześka, bo kiedy miałaby gotować? Zadzwoniłam po Janusza, nie pójdę do pracy bez obstawy. Teraz to naprawdę się bałam, zadarłam z policjantem, ale nie pozwolę się tak traktować. W pracy Janusz swoim zwyczajem siedział naprzeciwko i obserwował wszystko co mnie dotyczyło. Zmiana przebiegła spokojnie, nie było telefonu, wizyty, niczego co by mnie zaniepokoiło. Pod koniec zmiany przyjechał Paweł, w jego twarzy było widać zdenerwowanie. Podszedł do Janusza, przywitał się, a do mnie rzucił słowa przez zaciśnięte zęby; w domu.pogadamy. Oj, zabrzmiało złowieszczo. Wyczuwałam niezły ochrzan. Już w samochodzie Paweł zaczął swoje; co ci mówiłem? Masz się trzymać z daleka od tego wszystkiego, chcesz narobić sobie problemów? O co ci chodzi? Chociaż wiedziałam, że Anka musiała coś chlapnąć, jednak wolałam się upewnić. Dzwonił do mnie Jaworek, po co poszłaś na komendę, prosiłem przecież. A, to o to chodzi, wystraszył się jak widać. Jakie wystraszył, on powiedział, że mu mieszasz w śledztwie. Oj biedny policjant. Ja mu nie mieszam, tylko on w gacie zaraz narobi ze strachu. Jak posłuchasz to zobaczysz o co mu chodzi. Co mam posłuchać, zapytał? Nagrałyśmy rozmowę jego ze mną. Inka, czyś ty oszalała? Ja oszalałam, ja się bronię a ty mi nie pomagasz, taki z ciebie mąż? Zapowiadała się niezła pyskówka. Wchodząc do domu trzasnęłam drzwiami, i to w taki sposób, że zamknęły się tuż przed nosem Pawła. Chcesz mi zęby wybić? Paweł był nieźle wkurzony. Dobrze, nie kłóćmy się, powiedziałam, ale Jaworek ma niezłego pietra, posłuchaj. Wyciągnęłam nagranie i puściłam Pawłowi. A to szuja, powiedział Paweł po wysłuchaniu tego nagrania. Kochanie, Paweł zmienił ton, może przydałoby się, żebyśmy gdzieś wyjechali a sprawę zostawili prawnikom? Najmiemy detektywa i adwokata niech tym się zajmą a my wyjedziemy na miesiąc, odpoczniesz, bo widzę, że potrzebujesz takiej odskoczni, żebyś mi się nie rozsypała. Urlopy bezpłatne, zapytałam? A czemu nie, możemy raz poszaleć. Dobrze, wyjedźmy, powiedziałam i wtuliłam się w silne ramiona Pawła, tu jest bezpiecznie.

ROZDZIAŁ CZTERNASTY

W niespełna tydzień załatwiliśmy urlopy, i gotowi do wyjazdu obraliśmy kierunek Mazury. W tę porę roku będzie tam pięknie. Wyruszyliśmy w drogę nad ranem. Prawdopodobnie pod wieczór będziemy na miejscu. W samochodzie każde z nas skupiło się zapewne nad swoimi myślami, bo na pewno ja tak zrobiłam. Myślałam o tym, dlaczego życie mi tak dokucza, dlaczego ciągle przytrafiają mi się przykre rzeczy. Jeśli dostanę trochę dobrego, zaraz musi ktoś popsuć mi humor i życie. Jesteś typem ofiary - usłyszałam od mądrych ludzi. A co to znaczy być "ofiarą?". Czy całe życie dranie będą na mnie napadać i robić mi krzywdę? Ciekawe zatem kiedy napadnie na mnie Paweł, pomyślałam. Popatrzyłam na męża i nie pasował mi do tych ludzi, którzy mają satysfakcję jak komuś dołożą. Nie, Paweł mi nie zrobi krzywdy, nie on, za bardzo mnie kocha. A co będzie jeśli przestanie mnie kochać? Nie chcę nawet myśleć, że może kiedyś, gdzieś tam, spotka jakąś kobietę, która mu zawróci w głowie. Wtedy go zatłukę, nie będzie mnie zdradzał, może niech poczeka jak ja zrobię to pierwsza. Co ty pleciesz Inka - skarciłam sama siebie. Paweł, a co będzie kiedy mnie przestaniesz kochać, zapytałam? Kochanie, tobą nie idzie się znudzić i nie ma takiej opcji, żeby przestać cię kochać. Niezły bajer, pomyślałam, ale niech mu będzie, że na razie mu wierzę. Zawsze ktoś kogoś zdradza, porzuca i poniewiera a i tak trzymamy się mężów bo nie chcemy być same bez miłości. Droga dłużyła się niemiłosiernie, autostrada to najnudniejszy odcinek drogi w trasie. Jednakowo za oknem samochodu, a obrazy znikały jeden po drugim jak w kalejdoskopie. Myśli moje znowu uciekały do tego co było. Ciągle obrazy z przeszłości powracały i męczyły moje myśli i moją duszę. Te przykre wszystkie sytuacje jakie zniszczyły moją psychikę i zdrowie fizyczne nie dawały mi często spokoju. Paweł wiedział, że wystarczy jeszcze trochę mi dołożyć a posypię się na dobre. Dlatego jedziemy żebym mogła oderwać myśli i nie szarpać się z życiem w obronie mojej psychiki. Osamotniona w tej walce często przegrywam, bo kto porywa się na silniejszego? Tak rozmyślając nad tym wszystkim dotarliśmy na miejsce. Jak tu pięknie, pomyślałam. Paweł, wiedziałeś gdzie mnie przywieść, powiedziałam do męża i pocałowałam go w policzek. Zatem spędzimy tu cudowne chwile.

ROZDZIAŁ PIĘTNASTY

Hotel był w pięknej okolicy. Cisza i spokój aż dźwięczała w uszach. Nasz pokój miał okna skierowane na las. Każdego ranka przez cały miesiąc będę miała od samego rana piękne widoki. Poranek wstawał dnia następnego skąpany w słońcu. Czas zatem zapoznać się z okolicą. Po smacznym śniadaniu wyruszyliśmy na spotkanie z przyrodą. Ścieżka od hotelu wiodła prosto nad jezioro. Nad brzegiem z jednej strony stały dostojnie szuwary i poruszane delikatnie wiaterkiem wydawały cichutki pomruk ocierających się o siebie liści. Dzikie kaczki pływały po tafli jeziora a z nimi razem urlopowicze. Już od rana słychać było gwar biegnący od plaży położonej po przeciwnej stronie jeziora. Idziemy do lasu, zapytałam? Idziemy, Paweł był jakiś smutny, a przecież miał mnie podtrzymywać na duchu, a nie siebie. Co się dzieje kochanie, zapytałam?
Nie nic szczególnego skarbie, tylko się zamyśliłem, bo nie mam pojęcia jak to zrobić, żebyś się nie bała. To jest dziwne, że ten drań jeszcze nie wpadł w ręce innych policjantów tylko w łapy Jaworka? Co tu jest grane?
Może to jest jegorodzina, odpowiedziałam. Mam nadzieję, że nasz prywatny detektyw sobie z tym poradzi. Muszę do niego zadzwonić, powiedział Paweł i wybrał numer. Po paru sekundach odezwał się głos w słuchawce. Paweł słuchał i po pewnej chwili powiedział podniesionym głosem; nie, co ty, na pewno? Kiedy rozłączył się popatrzył na mnie i wyszeptał; nie uwierzysz, to Jaworka syn! No tak, to teraz wszytko jasne, ja bym też zapewne broniła swojego syna. To dlaczego dali mu tę sprawę, przecież nie powinien się nią zajmować, skoro to rodzina? O to chodzi, powiedział Paweł, że nikt o tym nie wie, to jego dziecko jeszcze kawalerskie. Ale numer, dzieciak nie zdaje sobie sprawy z tego, że my już wiemy. Jaworek też będzie tym zszokowany kiedy mu powiem; panie komisarzu, skoro to pana dziecko to może oddaj pan sprawę kolegom? Inka, nie musisz
być taka zgryźliwa, on i tak ma ciężko. Tak, to może niech jego zgwałcą i zobaczymy jak będzie śpiewał? On nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wygląda życie kobiety po gwałcie. A sama świadomość tego, że gwałciciel nie ponosi odpowiedzialności za to, daje poczucie bezradności i poniżenia. Odbiera się kobiecie godność i czuje się ona jak wyrzucona szmata w błoto skąpana w gównie. Bez poczucia bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Dlatego nie pozwolę na to, żeby mu się to upiekło.
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW