REKLAMA 83 - 120
 

CIENIE ŻYCIA  4 - 6

ROZDZIAŁ CZWARTY
ROZDZIAŁ PIĄTY
ROZDZIAŁ SZÓSTY

ROZDZIAŁ CZWARTY


Wieczorem jeszcze nie było w domu Pawła. Siedziałam skulona w kącie łóżka i zastanawiałam się co jest w mózgu takiego drania. Od lat borykałam się z podobnymi myślami, a życie nie szczędziło mi dalszych upokorzeń. We mnie wzbierała fala agresji i nienawiści do tych wszystkich ludzi, którzy mnie krzywdzili. Życie jest przewrotne, z jednej strony dało mi miłość z drugiej postawiło na mojej drodze następnego gwałciciela. Nie pozwolę sobie zabrać radości i szczęścia. Przecież ja zniszczę Pawła, jeśli coś z tym nie zrobię. A przecież Paweł jest moją miłością. Przez moje zachowanie wepchnę go w łapy jakiejś kobiety. Położyłam głowę na poduszkę i rozpłakałam się. Nie miałam już sił z niczym walczyć. Zasnęłam i zalałam łzami poduszkę. Obudził mnie delikatny dotyk. Jesteś kochanie, tęskniłam z tobą. A co taka zapłakana? Paweł zapewne postawił pytanie retoryczne, bo poczułam pocałunki na moich ustach. Tego właśnie było mi potrzeba, poczucia miłości i bezpieczeństwa. Noc była cudowna, ciągle nam było siebie mało. Nad ranem zmęczenie nas uśpiło. Obudziliśmy się przed południem. Nieźle, a oboje na drugą zmianę idziemy do pracy. Kochanie, ale przyjdziesz po mnie? Oczywiście skarbie, nie wychodź sama, przyjadę po ciebie, i uważaj na siebie, żebyś czasami czegoś się nie wystraszyła. W pracy starłam się nie myśleć. Gościeprzyjeżdżali, wyjeżdżali ruch był jak zwykle. Hotel w atrakcyjnej cenie ale wysoki standard i obsługa fachowa. W pewnym momencie zauważyłam jego, ciarki przeszły mi po plecach. Ręce zadrżały i byłam w okropnym szoku. Podszedł do recepcji z jakąś kobietą, popatrzył na mnie i pociągnął ją za rękę i szybko wyszli z hotelu. Wybiegłam za nimi. Poprosiłam tę kobietę o chwilę rozmowy, a w międzyczasie zrobiłam draniowi zdjęcie telefonem. Stanął między mną a tą kobietą i wycedził przez zęby:: uważaj, bo jeszcze nie skończyłem z tobą.Cała się trzęsłam. Wróciłam na recepcję i zadzwoniłam do Jaworka. Zadzwoniłam też do Pawła. Za chwilę był Jaworek i Paweł. Poprosiłam pracownicę żeby mnie na trochę zastąpiła. Pokazałam Jaworkowi zdjęcie drania. Paweł był blady. To co usłyszeli z nagrania doprowadziło Pawła do wściekłości. Kochanie, za chwilę przyjadę. Paweł, krzyknęłam za nim, nie rób nic, nie chcę cię stracić! Nie kochanie, ja nie mogę spokojnie siedzieć kiedy cię krzywdzą. Teraz Jaworek miał co robić, musiał powstrzymać Pawła i szukać po mieście drania. Ale znając naszą policję to chyba Paweł go szybciej znajdzie. Łyknęłam tabletkę na uspokojenie. Muszę się wyciszyć bo jestem w pracy. Jaworek pojechał. Pawła jeszcze nie było. Zostałam sama ze swoimi myślami. Dlaczego ten drań im uciekł? Czy policja nie umie złapać przestępcy? Za chwilę przyjechał Paweł. Patrzyłam na niego i czekałam co powie. Nie ma go nigdzie, powiedział. Przytul mnie kochanie, żebym się tylko nie rozsypała.





ROZDZIAŁ PIĄTY

Wieczorem zrobiliśmy sobie z Pawłem miły wieczór z muzyką i świecami. Był cudowny nastrój do rozmów. Trochę wina pozwoliło mi się rozluźnić i nie myśleć o tym wszystkim co mnie spotkało, tylko zająć się mężem. Miły dotyk jego dłoni i ciała uspokoił mnie i wyciszył. Wiedział co zrobić, żebym przestała myśleć niepotrzebnie. Ranek obudził nas do rzeczywistości. Szkoda. Tak fajnie było nam. Jeszcze będzie fajnie, Paweł pocałował mnie i poszedł do swoich zajęć. Muszę iść na zakupy, pomyślałam. Wzięłam torebkę, wyszłam na ulicę a serce biło mi jak oszalałe.
Jeśli jego szybko nie złapią to ja nie będę mogła wyjść z domu. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Jaworka. Macie go, zapytałam? Szukamy, odpowiedział. Zaraz mnie szlag trafi, nic nie robicie tylko latacie po mieście i węszycie? Może weźcie się solidniej do roboty? Przecież on mi groził, słyszał pan. Wiem, ale przecież w dzień nic pani nie zrobi, wszędzie są ludzie. No nie!! Chyba źle usłyszałam, czy pan nie wie jak działają psychopaci? Będzie pan miał mnie na sumieniu, krzyknęłam mu w ucho i wyłączyłam się. Ręce mi drżały. Nie wiedziałam co robić, iść do sklepu czy do domu, ale przecież jakiś obiad musimy zjeść. Weszłam do sklepu, szybko do koszyka jedzonko i do kasy. Prawie biegłam. Wpadłam zdyszana do domu.Usiadłam na krześle w kuchni. Zaraz trafi mnie chyba. Jak można żyć tak zaszczuta? Wściekłość gotowała się we mnie i bezradna rozpłakałam się. Paweł wszedł do domu umorusany od smarów, jak widać grzebał w samochodzie. Czemu znowu płaczesz, zapytał? Już nie płaczę. Rozsypiesz mi się Inka. A co mam zrobić, strasznie się boję, to nie ciebie chcieli zgwałcić. Wiem kochanie, a ja nie wiem co mam zrobić, żeby ci pomóc. Wiesz co Paweł, nie będę czekała jak on mnie znajdzie, tylko sama go zacznę śledzić. Ej, nawet tak nie myśl! Nie pozwalam ci latać po mieście za gwałcicielem. Daj się wykazać policji. Ja mam jutro do pracy na rano, więc możemy pojeździć po mieście wieczorem. Pawłowi nie spodobał się ten pomysł, ale dla mojego spokoju zgodził się na przejażdżkę. Zrobiło się ciemno kiedy zaczęliśmy jeździć uliczkami naszego miasta. Wszędzie pełno ludzi. Knajpki okupywane były przez różnych ludzi, młodych i starszych. Ludzie lubią spotykać się na mieście, gwałciciele tym bardziej, polują przecież na ofiary.I tak przez dobrą godzinę jeździliśmy, a policji nawet na lekarstwo nie było widać. Dlaczego oni nie mogą złapać człowieka, którego mają jak na tacy?

ROZDZIAŁ SZÓSTY

Kolejny dzień był dla mnie monotonny. W pracy zwykłe czynności. Ludzie kręcili się w jedną i w drugą stronę. Rozmowy i śmiech przeplatały się z gwarem ulicy, który dochodził do moich uszu przez uchylone drzwi wejściowe. I tak przez całą zmianę. Mundurek firmowy uwierał mnie, ale cóż, takie zasady. Telefon od czasu do czasu zadzwonił; rezerwacje, odwołania, konferencje, spotkania, randki to taka codzienność hotelowego życia. Odebrałam kolejny telefon i usłyszałam w słuchawce; no i co nie umiesz mnie dopaść, nie przejmuj się, ja ciebie dopadnę. Ciarki przeszły po moich plecach. Drżącymi dłońmi wybrałam numer telefonu do Jaworka. Krzyczałam prawie w słuchawkę; groził mi, dlaczego jeszcze go nie złapaliście? Kto mówi? Jaworek nie zorientował się, że to ja wrzeszczę. A kto jak nie ja, przecież mówię, że mi przed chwilą groził. Ach to pani. A komu jeszcze groził? Spokojnie, niech pani powie co się stało. Powiedziałam. Zaraz będę u pani. Po co? Niech pan jego goni a nie mnie nachodzi. No to mam mało tego że gwałciciela to jeszcze prześladowcę. Ja się wykończę albo go dopadnę i zatłukę, albo on mnie. Dlaczego on gra policji na nosie? Czy policja jest aż tak bezradna? Musi pani zbierać dowody. Ja mam zbierać dowody? To chyba coś się panu pomieszało. Jak pani chce udowodnić stalking? Zaraz mnie szlag trafi! Od czego wy jesteście, myśli pan, że ja nie mam co robić tylko zajmować się zbieraniem dowodów? Musi mieć pani coś na niego. Dałam wam zegarek, pomogłam stworzyć portret pamięciowy, dałam zdjęcie, to co, mam go wam przyprowadzić w kajdankach? Chyba ma jakąś kryjówkę, bo pod adresem nie możemy go zastać, powiedział Jaworek. Jakby panu żonę zgwałcił to by szybko pan go złapał. Byłam złośliwa, ale moje nerwy były napięte jak struna w gitarze; zaraz pękną przy mocniejszym stresie. Rozumiem panią, że jest pani zdenerwowana, ale mamy dużo spraw a mało ludzi. A mnie co to obchodzi? To są wasze problemy, a ja chcę żeby mnie pan chronił, mam do tego prawo. Oczywiście, Jaworek wstał i pożegnał się ze mną pozostawiając nadzieję, że wkrótce moje lęki się skończą. Wieczorem kiedy już jedliśmy kolację z Pawłem opowiedziałam mu o tym całym zajściu. Paweł z troską w głosie orzekł; nigdzie nie będziesz chodzić sama. Od dzisiaj czekasz na mnie, nawet jeśli to będzie tylko wyjście do sklepu po zakupy, a jak nie zrobisz zakupów to też nie umrzemy z głodu, najwyżej nie zjemy kolacji. Kochanie, nie możemy dać się tak zastraszyć - powiedziałam. Tak, dlatego nie boimy się, tylko będziemy ostrożni. Paweł pocałował mnie w czoło i zniknął w łazience. No tak, cwaniak, a zmywanie zostawił dla mnie. 
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW