REKLAMA 83 - 120
 

CIENIE ŻYCIA  ROZDZIAŁ  7 - 9 

ROZDZIAŁ SIÓDMY
ROZDZIAŁ ÓSMY
ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

ROZDZIAŁ SIÓDMY

Paweł zawiózł mnie do pracy i sam pojechał też na swoją zmianę. Trudno mi było pozbierać myśli, ponieważ dręczyła mnie jedna sprawa; dlaczego im nie wychodzi złapanie tego drania? Zwłaszcza, że wiedzieli kto to jest, gdzie mieszka i gdzie się obraca. A on lata sobie po mieście i swobodnie mnie straszy, i to skutecznie. Muszę coś zrobić, tylko jak wyciągnąć od Jaworka adres tego zboczeńca? Przyszła mi do głowy genialna myśl, tak mi się wydawało. Po pracy Paweł pojechał ze mną na zakupy a potem już obiadek we dwoje i na kawę przyszła Anka z Grześkiem. Oczywiście to mój małżonek postarał się, żeby psycholog przyszedł do mnie jak ja nie chcę iść do psychologa. Tylko nie zaśnij, powiedziałam do Grześka kiedy zaczęła się sesja. Zjedliśmy kolację we czworo i potem postanowiłam porozmawiać z Pawłem o moich wątpliwościach w sprawie śledztwa. Inka, czyś ty zwariowała? Gdzie się chcesz pakować. To jest niebezpieczne. Posłuchaj, nie pozwolę żeby mnie zaszczuł. Żebym bała się własnego cienia. To już przerabiałam. Kochanie, Paweł z troską w głosie próbował wybić mi z głowy idiotyczny pomysł - tak to określił. Nie chcesz to nie, poproszę Ankę, ona mnie zrozumie. No tak, jak wy dwie się weźmiecie za coś to na pewno będzie murowana klapa. Kochanie, powiedziałam, może jednak warto spróbować? Stanęło na tym, że Paweł mi zabronił a ja że pójdę z tym do Anki. Na drugi dzień mogłam swobodnie porozmawiać z Anką bo Paweł gdzieś poszedł. Więc zadzwoniłam, opowiedziałam jaki mam plan i że ona jest mi niezbędna. Wariatko, Anka była rozbawiona, chcesz śledzić policjanta? Nie śledzić tylko sobie za nim pochodzić. To na jedno wychodzi, Anka była rozbawiona. To co, możemy pospacerować sobie drogami Jaworka, zapytałam. Dobrze, Anka śmiała się ze mnie ale przystała na taki spacer. Umówiłyśmy się, że ja zadzwonię do Jaworka, żeby się upewnić gdzie on jest. Uzbrojone w wodę i ubrane w wygodne buty ruszyłyśmy w teren. Najpierw do Jaworka żeby co nieco go wypytać. Miałam wrażenie, że coś się za tym kryje.
Weszłam do budynku policji i poszukałam Jaworka i oczywiście nic się nie dowiedziałam, jak zwykle zasłaniał się śledztwem. W samochodzie przed budynkiem Anka już czekała w pogotowiu.

ROZDZIAŁ ÓSMY

No dobrze, powiedziałam do Anki, za godzinę kończy pracę na dzisiaj i zobaczymy czy nam się uda cokolwiek wypatrzeć. Jeśli sprawdzą się moje przypuszczenia, to ukatrupię jednego i drugiego. Inka, przestań, bo chce mi się sikać, jak zacznę się śmiać to będziemy jechać do domu a nie za Jaworkiem. To idź do budynku i załatw się, przecież cię nie wygonią. Za godzinę czekałyśmy w napięciu jak wyjdzie pan komisarz z komendy. Ciekawe, które jego auto, zapytałam. Nie wiem, powiedziała Anka, tak na moje oko to ten bordowy. Dlaczego ten, zapytałam? Nie wiem, tak mi się wydaje, pasuje mi do jego wyłuskanej sylwetki. Podoba ci się, zapytałam? Jako facet może być, a tobie? Ja mam Pawła, powiedziała. A ja Grześka, odparła Anka, ale można oko zawiesić na przystojniaku, czy nie? Zawieszaj sobie, tylko nie dotykaj, zaśmiałam się. Jaworek wyszedł z budynku i skierował się do jakiegoś czarnego samochodu. Szkoda, że nie do bordowego, łatwiej byłoby nie zgubić go. Ruszyłyśmy za nim. Objechałyśmy kawał miasta aż w końcu komisarz zatrzymał się, i my oczywiście też, bo przecież śledzimy go. Jaworek szedł w naszym kierunku. Zwiewamy, powiedziałam do Anki, ale było za późno. Pani mnie śledzi? Jaworek był zdziwiony moją obecnością. Ja śledzę? No co pan, my jeździmy sobie po mieście. Za mną, zapytał Jaworek? Tak jakoś wyszło, bo ona chce pana poderwać. Wskazałam na Ankę, która trzasnęła mnie w rękę. Uśmiechnął się, ale nie jest głupi. Niech pani przestanie się tym zajmować, bo tylko nam zaszkodzi. W jaki sposób zaszkodzę, zapytałam? Jak pan nie umie go złapać to ja postaram się dowiedzieć dlaczego tak topornie to panu idzie. Trafiłam. Komisarz stanął w pąsach. Proszę pani, to jest sprawa policji, nie będę się tłumaczył. I na razie proszę, niech pani przestanie. A kiedy zacznie pan mi grozić, zapytałam? Machnął ręką i wsiadł do samochodu. Siedziałyśmy jak otępiałe przez parę sekund. W końcu Anka wydusiła z siebie; miałaś rację, coś tu śmierdzi. Ja mam zawsze rację, tylko wy mnie nie chcecie słuchać. I co teraz, głośno myślałam. On wie, że my wiemy. Tylko o co chodzkonkretnie? Nie wiem Aniu, ale naprawdę to nie wygląda dobrze. Co ja powiem Pawłowi, przecież on mnie skrzyczy za to, że narażałam się. I będzie miał rację Inka, Anka była zdenerwowana. Może coś nasi mężowie pomogą? Tak, zaraz nam najmą adwokatów. A co nam po adwokatach, kiedy my jesteśmy grzeczne tylko ten Jaworek teraz też jest podejrzany w naszych oczach.Jedziemy do domu, trzeba robić obiad. Anka może zjemy razem i sobie przy obiedzie pogadamy z naszymi mężami o tej sytuacji. Nie wkręcaj się Inka, daj się wykazać policji.

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

W domu grzecznie wzięłam się za robienie obiadu. Jak Paweł wróci to ma być zadowolony z żony i jedzonka, w przeciwnym wypadku może być ostro.Kiedy już usiedliśmy do stołu, zagadnęłam go, co myśli na temat prowadzenia mojej sprawy przez Jaworka. Popatrzył na mnie i powiedział, że to ich praca, niech się wykazują, a ja mam nie zawracać sobie głowy, tylko słuchać męża, bo on wie, jak się zająć moim bezpieczeństwem. Kochanie, powiedziałam, ale jakoś to nie ty mnie obroniłeś, tylko przypadkiem Jaworek. Teraz już nie wiem tak do końca, czy to był przypadek i dlatego coraz bardziej boję się o siebie. Ale o tym nie powiedziałam Pawłowi, po co go denerwować. Kiedy mu zrelacjonowałam moje przedpołudnie z Anką i Jaworkiem, tak jak przewidziałam, dostało mi się, a ma jeszcze dostać Anka. No i co zrobisz Ance, naskarżysz Grześkowi? Żebyś wiedziała, czasami obie zachowujecie się jak dzieci. Nie dociera do was, że my się martwimy? Kochanie, przecież my nie napadłyśmy na Jaworka, tylko za nim pojechałyśmy i tyle. I niech już na tym zostanie, bo osiwieję przy tobie zanim się zestarzeję. Kochanie, ty się nigdy przy mnie nie zestarzejesz, nie pozwolę na to. Zarzuciłam mężowi ręce na szyję i pocałowałam, żeby już się nie nakręcał. W tej pozycji nie miał prawa powiedzieć ani słowa. Rano, kiedy wstawaliśmy do pracy, Paweł raczył mi przypomnieć, że mam być grzeczna i poczekać aż on po mnie przyjedzie, i nie robić głupstw. Dobrze kochanie, będę spokojnie na ciebie czekała. W pracy znowu odebrałam telefon, gdzie ten drań zaczął mnie straszyć, że jeśli nie odczepię się od tej sprawy, to on nie będzie już taki grzeczny, i nawet mąż mi nie pomoże, bo na jego oczach mnie zgwałci i zeszmaci. Wiedziałam, że do Jaworka nie mam co dzwonić, teraz byłam sto procent pewna, że Jaworek i ta kanalia mają coś ze sobą wspólnego. Cała w nerwach wybrałam numer do Pawła. Nie byłam w stanie mu powiedzieć co właściwie się stało, bo w gardle miałam ogromną kulę, która blokowała mój głos. Po paru minutach Paweł przyjechał z kolegą. W jego obecności uspokoiłam się i powiedziałam co usłyszałam w słuchawce. Paweł, ja się naprawdę boję, aż mi się nie chce wierzyć, czyżby to był policjant? Tak mi przemknęło przez myśl. Ale skoro to policjant, to będą go kryli a mnie będą straszyć żebym się wycofała czy zwariowała ze strachu?
No uspokój się kochanie, od teraz Janek będzie cały czas z tobą. Janek podszedł do mnie i się przywitał, i zapewnił, że będę bezpieczna. Paweł był blady, nic do mnie powiedział więcej, tylko przytulił i wyszeptał słowa pocieszenia; kochanie, nie pozwolę cię skrzywdzić, przecież cię kocham. Od tej pory mój mąż poważnie wziął sobie do serca sprawę mojego bezpieczeństwa.
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW