REKLAMA 83 - 120
 

PRZYGODA Z RELIGIĄ  ROZDZIAŁ  13 - 15

ROZDZIAŁ TRZYNASTY
Napisany: 2019-09-20 14:01

Kiedy brat przeczytał moje oświadczenie, zaniemówił. Nie wiem co powiedzieć, przemyślałaś dobrze swoją decyzję. Tak, odparłam, to jest nieodwołalne. Długo nie trwała ta wizyta, może piętnaście minut. W swojej naiwności myślałam, że mam ich z głowy, i już mogę cieszyć się wolnością. Po niespełna pół godzinie był z powrotem z innym bratem. Dyskusja toczyła się prawie trzy godziny, doprowadzili mnie do łez i stanęło na tym, że to moje oświadczenie jest wołaniem o pomoc. Czułam się okropnie, po prostu przymuszana do zachowań, jakie oni sobie życzyli, a nie tego, czego ja pragnęłam za wszelką cenę; wyjść z tej religii, w której nie widzę Boga. A poza tym, zastanawiałam się, czy w ogóle on istnieje.
Teraz czekał mnie wyjazd na Zgromadzenie do Poznania.
W czwartek,przed Zgromadzeniem pojechaliśmy do hotelu. Miejsce spokojne, hotel choć prawie cały zajęty przez Świadków Jehowy, jednak noce były ciche, wszyscy spali grzecznie, żeby mieć siły na program; tak właśnie są uczeni Świadkowie, dlatego mają opinię spokojnych i grzecznych ludzi. Miałam pokój w pojedynkę, dlatego mogłam sobie odpoczywać po swojemu. Ale program denerwował mnie, wiedziałam, że to jest już nie dla mnie. Widziałam przekłamania, manipulowania i jakby osaczania. Kiedy członek tak zwanego Ciała Kierowniczego wszedł na mównicę, musiałam sobie pójść, żeby nie zgrzytać zębami.
Przyszedł koniec Zgromadzenia, trzy dni męczarni. Wracałam chora, cały dzień nic nie jadłam, a mimo to miałam problemy z żołądkiem.
W domu odetchnęłam z ulgą, nareszcie z powrotem, pomyślałam, to ostatni raz, więcej nie dam się wmanipulować w żadne Zgromadzenie. To tylko strata czasu i sporej sumy pieniędzy.
Kobieto, jesteś dorosła, skarciłam siebie, dajesz sobą manipulować? Postanowiłam, że napiszę następny list z oświadczeniem i tym razem będę stanowcza.
Trudno, niektórzy będą zdziwieni, inni zawiedzeni, ale czy muszę zawsze wszystkich zadowalać, a co z moimi potrzebami? Dlaczego nikt się ze mną nie liczy?
W końcu zebrałam się w sobie i napisałam bardzo ostry, rzeczowy list, gdzie oświadczyłam, że nie chcę być utożsamiana z religią Świadków Jehowy i podałam konkretne powody.
Ostatni raz poszłam na zebranie chociaż miałam zapalenie krtani i nie byłam w stanie rozmawiać, ale chciałam mieć już z głowy ten trudny dla mnie moment.
Po zebraniu podeszłam do brata, podałam mu list, brat otworzył, przeczytał i poczuł się obrażony jego treścią. I to był celny mój wywód. Poszłam do samochodu i już więcej nie było mnie na żadnym zebraniu.
Za tydzień ogłosili moje odejście z tej organizacji. Nie wiem w jakiej formie to podali, dla mnie jest to mało istotne, ważne, że uwolniłam się od Organizacji Świadków Jehowy.
ROZDZIAŁ CZTERNASTY
Napisany: 2019-09-20 17:07

Obudziłam się rano i pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy to fakt, że jestem już wolna, jestem poza zborem.
Zadzwonił telefon, w słuchawce usłyszałam zapłakany głos jednej siostry; dlaczego to zrobiłaś, wszyscy się zasmucili. Proszę cię, odparłam, ja się od was nie odcinam, to wy to zrobicie, chociaż nie ma do tego nawet podstaw biblijnych, bo nic nie zrobiłam, ale tak wam każe Ciało Kierownicze. Myślisz, że mi jest łatwo, dodałam, będę wprawdzie teraz spokojna, że nie muszę tkwić w tym wszystkim, ale jednak zostawiam tam was, a co dla mnie najboleśniejsze, rodzina mnie już odrzuciła.
Więc proszę cię, przyjdź po swoje rzeczy i miej tę świadomość, że moje drzwi zawsze są dla was otwarte.
Wyłączyłam telefon i popłynęły mi łzy. Co ta organizacja robi z ludzi, pomyślałam?
Ale sama świadomość, że muszę teraz układać sobie życie od nowa dodaje mi sił do działania. Pomyślałam, że ktoś musi mi pomyć okna, bo przecież już nie daję rady wejść na drabinę, a mam wysokie mieszkanie. Tu będzie problem, przemknęło mi przez myśl.
To są takie przyziemne sprawy, a jakże istotne w życiu każdego człowieka. Chyba pójdę do opieki, może coś zaradzą w tej sprawie.
Trochę znajomych już mam, tylko przydałoby się też w realu mieć kogoś z przyjaciół, żebym nie czuła się osamotniona. Nie mam zamiaru pakować się w żadne religie, to nie dla mnie, za bardzo widzę rzeczy, których przeciętny człowiek nie dostrzega w religiach. Może im jest łatwiej żyć w błogiej nieświadomości?
Słucham różnych filmików, oglądam też relacje jak sobie radzą inni po opuszczeniu tej organizacji, i to dodaje mi sił. Na wszystko jest czas, na to, bym sobie radziła z tą moją szarą rzeczywistością również.
Praktycznie nie zmieniłam nic w swoim życiu. Tak samo jestem sama w swoim mieszkaniu jak byłam będąc Świadkiem Jehowy. Bo przecież siostry, które nie są aktywne tak jak podczas pionierowania, są zostawione same sobie i jakby zapomniane. Dba się tylko o to, żeby były na zebraniach i na zgromadzeniach i to tyle. O coś innego trzeba prosić, bo inaczej się nie domyślą. Ale jest inna sprawa jeśli coś potrzebują, wtedy znajdą czas żeby przyjść czy zadzwonić. To jest szara rzeczywistość tej organizacji. Na zewnątrz lukier a w środku różnie.
Zatem przyszła pora, żeby zacząć żyć i cieszyć się ze wszystkiego co przynosi mi każdy dzień.
ROZDZIAŁ PIĘTNASTY
Napisany: 2019-09-21 10:03

Zatem przyszła pora, żeby zacząć żyć i cieszyć się ze wszystkiego co przynosi mi każdy dzień.

KONIEC
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW