KORO WIRUS         AKTUALIZACJA  20.02.2022 r.    GOOGLE G-a09g
   https://player.radiozet.pl/      https://pacjet.gov.pl/ikp/  Ddehttps://dvbsklep.pl/openbox-t-95-4k-wifi-android-10
 

WIERSZE HELIN 55

1.GDY KIEDYŚ ZASNĘ
2.GDZIE JESTEŚ PANIE
3.NIBY FILM
4.MOJA SZALONA
5.CISZA
6.GDY PADA DESZCZ
7.SEN KATASTROFICZNY
8.KOCHANIE WSTAJE RANEK
9.NOSZĘ CIEBIE
10.KRUCHOŚĆ ŻYCIA
11.KU PAMIĘCI ROMANOWI - SZEFOWI RADIA
12.OSTATNIA PODRÓŻ
13.SMUTNO MI PANIE
14.TA NOCKA
15.STOKROTKI



/
 

WIERSZE HELIN   55

Materiał chroniony prawem autorskim - 
wszelkie prawa zastrzeżone. 
Dalsze rozpowszechnianie tylko za zgodą autora 
halszka2222@wp.pl
AKTUALIZACJA 23.01.2021 - 18.02.2021 r.


1.GDY KIEDYŚ ZASNĘ

Zasnę kiedyś snem bajecznym
nie będzie to złudzenie ani marazm
po prostu przyłożę głowę do poduszki
zamknę oczy i droga mleczna mnie pochłonie

Słuchać przyjdzie mi grania
tego anielskiego słodkiego
zakołyszą moimi słowami
ulecą złe myśli zostanie tylko dobroć

Poleżę trochę na chmurkach
kiedy dzień słoneczny wstanie
nocą gwiazdy policzę
przytulę się do księżyca

Cóż może być piękniejszego
niż przestrzeń wolność na zawsze
a kiedy wesoło zawołam
ty mi po prostu odpowiesz

2.GDZIE JESTEŚ PANIE

Gdzie jesteś Panie, szukam Ciebie,
zgubiłam drogę, a może zarosła,
błądzę w ciemnościach, ciągle smutna,
jak z labiryntu myśli wydostać?

Trudno prostować ścieżki zawiłe,
którymi kroczyć się zgadzałam,
kiedy wyzwolić duszę pragnęłam,
jak gdyby w przepaść ciągle spadałam.

Gdzie jesteś Panie, gdzie szukać Ciebie,
zawiodły życia ludzkie mądrości,
w niebie wysoko masz swój tron Królewski,
na ziemi znaleźć tak trudno miłości.

Siadam w kąciku, pochylam głowę,
szepczą cichutko słowa me usta,
ja tylko pragnę odnaleźć drogę,
by znaleźć cichą, bezpieczną przystań.

3.NIBY FILM



Niby film w kadry ujęty,

pełen poplątanych ścieżek,

malowanych wspomnieniami,

jednak w bajki jeszcze wierzy.



Zapamięta wiele zdarzeń,

które się przetoczyć miały,

zarys ust, i piękno oczu,

przecież wtedy się kochali.



Sięga w pamięć niezawodną,

jeszcze wiele z nich zostało,

kwiaty piękne już na grobie,

tego życia ciągle mało.



4.MOJA SZALONA



Trochę szalona, pełna piękności,

pociski słała ogniem rażące,

poznałem przez to, cierpienia, bóle,

uczucie piękne, w sercu rosnące.



I boskie ciało krzyczało ciągle,

bym wzrokiem płonnym tęsknie pożerał,

w ramionach zamknąć pragnął namiętnie,

dłonie rozpalił, z rozkoszy umierał.



Ustami wpił się w usta szkarłatne,

smak malinowy miał na języku,

podniebne loty, dzikie doznania,

wysokie tony, wyrwane z okrzyku.



Pojony ambrozją, słodkim nektarem,

karmiony słodyczą tej miłości,

dolecę do bram mojego raju,

w końcu dopalam się w czułości.



5.CISZA



Przybyła znikąd, przysiadła cicho,

tuliła do serca swoje dłonie,

tak bardzo chciała być blisko obok,

nie zapomniała jak widać i mnie.



Lubi być zawsze, i wszędzie znana,

czasami nawet pragnieniem się staje,

gdy wokół szaleje gwar, krzyk nieznośny,

przy niej też każdy ulgę poznaje.



Miło, że jesteś, bo przecież potrzeba,

wśród zgiełku miasta, ciszy zaznawać,

by zmysły mogły trochę odpocząć,

siły nabierać, tworzyć, zabawiać.



6.GDY PADA DESZCZ



Nie śpij jeszcze deszcz pada

posłuchaj co mówią wiatry

cóż woda chce powiedzieć

kiedy uderza drobnymi palcami o szyby



ileż kropli zawiśnie na igłach świerkowych

obmyją gałęzie spłuczą kurz z ulicy

rytm wybija teraz o szyby okienne

reszta spadnie na ziemię



pragnę wyczuć serca twego bicie

które w rytm swojej muzyki uderza

płacze świat za oknem przemoczony

a tuląc się do ciebie zasypiam

dobranoc kochanie



7.SEN KATASTROFICZNY



Sen miała wręcz katastroficzny

była inna bo zmieniona sztucznie

implanty w piersiach i nie tylko

pokłuta cała zastrzykami bez zmarszczek



lecz niestety usiąść się nie dało

jakby siadała na ostrych poduszkach

cycki wypięte do przodu jak balony

dotyka coś wyczuwa jest plastikowa



Budzi się z krzykiem zlana potem

jak dobrze, że to tylko mara

dotyka siebie wszystko na miejscu

nie szkodzi że jest ciut za stara.





8.KOCHANIE WSTAJE RANEK



dzień dobry kochanie wstaje ranek

powoli budzi się do życia miasto

za szybą niebo płacze deszczem

wstaję przeciągam się jeszcze zasnę



w naszym parku aleje umyte kroplami

za ławką stłoczone gołębie przysypiają

ktoś im rzucił smaczne okruszki chleba

szybko podchodzą nawet podfruwają



za naszym kasztanem wiewiórkę widziałam

patrzyła na mnie ulękniona mała

szkoda że nie miałam dzisiaj nic dla niej

przed tobą nigdy się nie chowała



widzisz kochanie tutaj świat stanął w miejscu

tak samo było z naszymi dniami

niebo płakało łzami gradowymi

a my chodziliśmy szczęśliwi alejkami



9.NOSZĘ CIEBIE



noszę ciebie kochanie w kieszeni płaszcza

latem w sercu lokuję byś była blisko

jesienią w dłoniach trzymam i ogrzewam

wiosną za ręką idąc oglądam wszystko



chronię przed lekiem złym losem

przecież jesteś księżycem słońcem

widzę w kielichach kwiatów w pąkach róży

słyszę w śpiewie ptaków w lecie gorącym



W twoich włosach znajduję promienie

wplecione w warkocze koloru pozłoty

luna na poduszce już blask złożyła

kiedy do snu wtulałaś się w pościel



Wrócę wieczorem gdy wydłużą się cienie

pocałunki złożę w delikatne dłonie

zapach rumianku rozsieję we włosy

nic się nie liczy oprócz miłości co płonie




10.KRUCHOŚĆ ŻYCIA



Przepełnia mnie lek niepokój

niepewność jutra chwyta za gardło

dławię się dniem dzisiejszym

na sercu smutek pojutrze już zbladło



Myśli rozbiegły się w różne strony

pozbierać nie jest jakoś łatwo

rozbrzmiały w duszy dzwony anielskie

nocka się stała dziwną zagadką



A na poduszce pustka usiadła

dla niej to miejsce jest wyjątkowe

będzie spokojnie teraz tu mieszkać

głosy cichutkie tuż obok jak mrowie



Łkanie przybiegło by się przytulić

a głośny lament nie będzie wieczny

wewnętrzny człowiek smutki pozbierał

wkrótce więc zaśnie tylko się zmęczy





11.KU PAMIĘCI ROMANOWI

- SZEFOWI RADIA



Nic się nie stało takiego

to tylko śmierć zbiera żniwo

Dobranoc drogi przyjacielu

z tobą było wesoło miło



Odchodzisz w świat nam nieznany

droga prowadzi do celu

Tą drogą zdążymy za tobą

nią przeszło już tak wielu



Smutki zgubimy gdzieś kiedyś

zostaną tylko wspomnienia

tych dni fantastycznych

a w sercu skryte marzenia

DOBRANOC PRZYJACIELU





12.OSTATNIA PODRÓŻ



Daleka podróż ostatnia droga

pootwierane wszystkie emocje

i odwołane nasze spotkania

wygasły spory skończone racje



Życie stanęło dusza usnęła

teraz już nie ma żadnego znaczenia

spokojnie ciało sobie spoczęło

a reszta raczej wszystko pozmienia



Korowód w zgodzie ostatnie kroki

wspomnienia w sercach już zapisane

zimny złowieszczy niemiły dotyk

i ziemi całość już jest oddane



Z prochu powstałeś do prochu wracasz

takie to mądre spisane słowa

ostatni dotyk trąbki muzyka

odejść niestety przyszła już pora



Więc cię pożegnam mój przyjacielu

byłeś promykiem w pomrokach nocy

w ostatnią podróż serca zabrałeś

po trudach zasnąłeś będąc w jej mocy

SPOCZYWAJ W SPOKOJU PRZYJACIELU





13.SMUTNO MI PANIE



Smutno mi Panie w tej tęsknej godzinie

przed Tobą wylewam swoje gorzkie żale

utonę w tej ciszy co głowę otula

tak ciężko mi Panie chociaż tkwię wytrwale



Smutno mi Panie choć ścielesz błękity

tak trudno ognistą przytulić gwiazdę

kiedy powoli do rąk mi opada

zza chmur gradowych wybiegnie czasem



Ciężko mi Panie otwieram głąb serca

choć twarz mam wesołą dla ludzi

to dusza wciąż płacze pełna jest żalu

tak bardzo się teraz mota i smuci



Żal gardło ściska choć jutro poranek

rozbłyśnie zorza Panie od ciebie

więc świt powstanie piękny w swej krasie

a oddech marmurowy już w niebie

smutno mi Panie



14.TA NOCKA



Ta gwiezdna nocka oczy rwie

trudno zasnąć gdy blaskiem ciska

we wnętrzu tli się uczucia ogień

w duszy się pali miłości iskra



Księżyc swym blaskiem oświetla drogę

jest drogowskazem w zakolach ścieżki

a na poduszce usiadły promyki

wiele z nich teraz tu się zmieści



Nutę fałszywą zagrało serce

gdzieś w inną stronę obraca oczy

tam hen daleko zostały myśli

ją samą zmienność przecież zaskoczy.



15.STOKROTKI



A kiedy zrywał stokrotce płatki

i wyliczankę szeptał cicho

kocha nie kocha liczy zaklina

oby mu tylko po myśli wyszło



Bielutkie płatki wiatr rozsiał po łące

wzleciały opadły bieląc zieleń

tak długo skubał zabrakło kwiatów

a przecież dowiedział się niewiele



Poszukał czterech listków koniczyny

ona jest przecież jeszcze od tego

że szczęście ma przynieść na dzisiaj

dla niej i oczywiście dla niego.



Więcej: https://dom603.webnode.com/wiersze-helin-ii/wiersze-helin-55/
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW