REKLAMA 83 - 120
 

WSPOMNIENIA  3  ROZDZIAŁ XI - XV

WSPOMNIENIA XI
22.03.2019 marzycielka69

Wiosenny poranek zaglądał już do mojego okna. Słońce swymi promieniami budziło do życia moje miasto. Podniosłam się z pościeli i wyjrzałam przez okno. Pięknie, pomyślałam. Przyroda nam funduje taką ładną pogodę, tylko my sami nie umiemy sobie poukładać swojego życia. W kuchni nastawiłam czajnik z wodą, napiję się herbaty, pomyślałam, trochę gorącego picia przyda mi się o poranku. Nie chciało mi się ubierać, w końcu nie muszę się nigdzie śpieszyć, mam cały dzień przecież tylko dla siebie. Włączyłam muzykę, niech gra, zawsze to coś, chociaż nie jest za cicho w mieszkaniu. Zadzwonił telefon, w słuchawce usłyszałam głos Anki. Dlaczego się nie odzywasz? Możemy porozmawiać? Już się wyciszyłaś? Bez słowa wyłączyłam telefon. Nie mam ochoty na tłumaczenia, czy próbę przeprosin. Jakoś to mnie już nie obchodziło. Zjadłam śniadanie, ubrałam się i wyszłam do miasta. Zaplanowałam również pójść do wiewiórek, tylko muszę kupić orzeszki. W parku szłam alejkami i mijałam różnych ludzi. Smutne twarze jakby mówiły, że nie ma z czego się śmiać, ani do kogo się uśmiechać. Podeszłam do miejsca, gdzie poprzednio wiewiórka wzięła sobie z mojej ręki orzeszka. Nie było wiewiórek. Poczekam, pomyślałam, zapewne gdzieś tu się kręcą. Usiadłam na jednej z ławeczek i wpatrywałam się w drzewa. Piękno przyrody zawsze na mnie działa kojąco, i tym razem zaczęłam odczuwać wewnętrzny spokój. Wiedziałem gdzie cię szukać, usłyszałam za sobą. Po co mnie szukałeś, przecież nie przyszłam z tobą na ten spacer? Lenka, proszę cię, nie chcę się z tobą kłócić. Ja się nie kłócę tylko stwierdzam fakt. Paweł, przyzwyczajaj się, nas już nie ma. Jesteśmy małżeństwem przecież i tego sama nie zmienisz. Chcesz podyskutować o prawie Polskim? Ja tylko chciałem wejść do mieszkania, ale nie było ciebie, zadzwoniłem, telefon wyłączony. Anka zadzwoniła, że nie chcesz z nią rozmawiać, to się dopiero porobiło. Zobacz jak to się potoczyło, powiedziałam, od twojej zdrady wszystko się sypie. Warto było? A jak twój najlepszy przyjaciel z tym się czuje? Przecież to też twoi przyjaciele. Chyba żartujesz? Moi przyjaciele by ustawili ciebie do pionu, a nie balowali z twoją lalą przez dwa tygodnie. Długo jeszcze będziesz o tym myślała? Takich rzeczy Paweł się nie zapomina. To nie jest błahostka, zapytaj swojego przyjaciela, niech ci to wytłumaczy. To co Lenka będzie z nami? Nie wiem Paweł, teraz nie chcę cię mieć w swoim życiu, jesteś następną moją porażką. Jestem samochodem, powiedział, podwieźć cię do domu? Nie, przejdę się, chcę dzisiaj usiąść spokojnie do pisania, więc taka chwila dla siebie samej przyda mi się. I proszę cię Paweł, nie nachodź mnie, muszę nabrać dystansu do tej sytuacji. Tego ci nie obiecam, bo tęsknię za tobą. Daj sobie spokój, nie bierz mnie już na te tanie teksty. Chyba, że chcesz mnie wkurzyć na dobre i wygarnę ci co o tobie myślę i o wartości twoich słów. Idź już sobie bo nie wytrzymam i wybuchnę a tego bym nie chciała. Zadzwonię jutro do ciebie, Paweł stracił pewność siebie. Co za dupek, będzie mi tu wyjeżdżał ze swoimi uczuciami. Mam gdzieś jego tęsknoty, mam swoje własne i z nimi muszę się uporać.

WSPOMNIENIA XII
24.03.2019 marzycielka 69

Wczesnym rankiem, kiedy słońce zaczynało swoje wędrówki, lubiłam pójść na skwerek, gdzie fontanna wybijała miarowy rytm. Obok gołębie jeszcze drzemały, potem unosiły swoje główki i czyściły piórka. Rytmicznie ruszały główkami, kiedy podchodziły do ławek, gdzie ludzie rzucali im okruchy chleba czy bułki. Wzbijały się do lotu kiedy poczuły zagrożenie. Jakże to wszystko jest zgrane w przyrodzie, i choć te ptaki nie pracują, nie mają swoich domów, to jednak wylęgają się młode, one wszystkie znajdują pożywienie i nawet fajnie sobie wyglądają. Skomplikowany ten nasz świat, aczkolwiek cudowny w swej prostocie. Tak go odbieram. Nie mi jest oceniać tego wszystkiego co wokół mnie się znajduje. Przecież ja sama nie radzę sobie z tym skrawkiem życia jaki jest mi dany. Czas powracać do szarości. Nie rozwiązane moje sprawy są jakby w zawieszeniu. Nie umiemy z Pawłem dojść do porozumienia. Ja nie mogę zapomnieć co mi zrobił, a on nie umie zrozumieć dlaczego mu nie wybaczam. Według niego już zakończył ten związek, i powinnam być mu za to wdzięczna. Dla mnie to żaden powód do przebaczenia. Jak kiedyś mi powiedział, sam by nie przebaczył, ale chce, żebym to ja zrobiła i była szczęśliwa. Takie szczęście Pawełku, to mogę znaleźć u innego, powiedziałam, i na dokładkę ze świadomością, że jeszcze mnie nie zdradził. Jesteś okrutna. Być może, nie znam się na tym, ale to by było fajne, tak zbudzić się w czyichś ramionach. Przestań mnie dręczyć, Paweł był u kresu wytrzymałości, myślałam, że zaraz wybuchnie, dlatego przestałam się nad nim znęcać i znikłam za drzwiami pokoju, w którym miałam swój azyl. Siadałam do komputera i pisałam. Powstawały wiersze a i proza rozwijała się za dnia na dzień. Bywało, że pisałam i płakałam, wspomnienia nie dawały mi o sobie zapomnieć, dlatego wyrzucanie ich z serca powinno przynieść mi ulgę. Rozwijałam też znajomości w internecie. Potrafiłam godzinami pisać i rozmawiać na różne tematy. Dogadywałam się z obcymi ludźmi a ze swoim mężem nie mogłam dojść do porozumienia. Porady kobiet były różne; zostaw drania, przebacz mu, znajdź sobie kochanka niech zobaczy jak to jest, możesz przecież być sama, kto ci to zabroni. Ile kobiet tyle wskazówek. Ja jednak nie umiałam podjąć decyzji, więc żyłam w zawieszeniu, bojąc się samotności ale wiedząc doskonale, że nie umiem wybaczyć.

WSPOMNIENIA XIII
24.03.2019 marzycielka 69

Godziny przed laptopem biegły szybko. Zanim się zorientowałam wstawał dzień. O nie, pomyślałam, przesadziłaś Inka. Nie możesz zarywać nocy, bo cię wciągnie ten internet i się uzależnisz. Przespałam ranek, obudziłam się w południe. No ładnie, a w kuchni nie ma nawet chleba. Szybki prysznic, coś na siebie nałożyłam i poszłam do sklepu. Zrobiłam obiad i jak dobrze pamiętam, byłam umówiona na rozmowę o czternastej. Zrobiłam sobie kawę, ale nie dane mi było jej spokojnie wypić, bo do mieszkania wszedł Paweł. A ten czego, pomyślałam, będzie mi przeszkadzał w rozmowie. Inka, wybieram się do parku, pójdziesz ze mną, zapytał. Nie, nie pójdę bo już się z tobą nachodziłam na spacerki, i nie wyszło mi to na zdrowie. Już nie wiem jak mam z tobą postępować, Paweł usiadł na krześle w kuchni i nie zamierzał z niej wychodzić. Ja też nie wiem, powiedziałam, nie chciałabym rozbijać małżeństwa, ale nie jestem w stanie spokojnie nawet o tobie myśleć. Inka, a może pójdziemy na terapię małżeńską? Po co? Mam się nauczyć żyć ze zdradą? Nie umiem Paweł spokojnie nawet o tym mówić, a cóż dopiero rozbierać zdradę na czynniki pierwsze. Może pójdziemy do Grzegorza? Ale wymyśliłeś, jakby on zadbał o to byś się opamiętał, to bym do tej pory żyła w nieświadomości, i nadal bylibyśmy wzorowym małżeństwem. Cóż za ironia losu, wydało się w najmniej oczekiwanym momencie, powiedziałam. Inka, musisz mnie dobijać? Sam sobie zafundowałeś to wszystko, więc miej żal tylko do siebie. Powracasz do tego jak bumerang, głos Pawła lekko zadrżał. Bo to jest częścią twojego i mojego życia. Dosyć na dzisiaj tych emocjonalnych pieszczot, powiedziałam i wstałam od stołu. Jestem zajęta, możesz mi już nie przeszkadzać? Nie będę ci przeszkadzał, Paweł najwyraźniej nie miał ochoty wychodzić z naszego mieszkania, widocznie dokuczyła mu samotność w wynajętej kawalerce. Cisnęły mi się na usta uszczypliwe słowa, ale ugryzłam się w język i wyszłam do pokoju. Odpaliłam laptopa i czekałam aż się wszystko włączy i czas chyba na rozmowę, tylko jak to zrobić przy Pawle, kręci się gdzieś tam po kuchni. Pierwsze przywitania, pierwsze uśmiechy i zaczyna się dyskusja na różne tematy. Dziwny ten internet, piszesz z nieznanymi ci ludźmi jakbyście byli dobrymi znajomymi. Znowu któraś tam kupiła sobie buty, jeszcze inna wyjeżdża na wakacje, a inna z kolei ma problem z mężem, czy dziećmi. I tak nam schodzi paplanie do wieczora, tylko kobiety się zmieniają, bo obowiązki wołają do garów, dzieci, psa czy męża, który nie może znaleźć skarpetek. Długo będziesz rozmawiała? Paweł wsadził głowę w drzwi i z ciekawością przyglądał się co jest na ekranie laptopa. A co chciałeś, zapytałam. Chciałbym chociaż z tobą zjeść kolację.

WSPOMNIENIA XIV
26.03.2019 marzycielka69

Paweł, jak chcesz zjeść ze mną kolację to ją ugotuj, powiedziałam lekko zdenerwowana. Już zacząłem gotować, odparł Paweł, tylko możesz mi pomóc troszeczkę? Dobrze, już idę, chwileczkę poczekaj wyłączę laptopa. W kuchni już pachniało smażonymi rybami, wiedział co lubię. W niespełna pół godziny i kolacja stała na stole. Teraz dopiero poczułam jak jestem głodna. Czy jadłam dzisiaj obiad, pomyślałam, chyba nie. Aż tak zaczynam zapominać? Ten internet wciąga mnie coraz bardziej, nie wiem czy to dobrze czy źle. Inka, możemy oglądnąć razem jakiś program czy film w telewizji? Ostatecznie możemy obejrzeć, powiedziałam. Chyba zaczynam mięknąć, czyżbym chowała pazurki? Mam dosyć siedzenia samemu w mieszkaniu i to nie swoim. Inka, proszę cię, nie kłóćmy się już, nie mamy po dwadzieścia lat. Paweł, ja się z tobą nie będę kłóciła, ale nie mam do ciebie zaufania. Chyba to rozumiesz. Zrobiłem ogromne głupstwo, powiedział, i płacę za nie bardzo drogo, nie popełnię tego błędu już nigdy, i głos mu lekko zadrżał. Ale ja nie wiem, czy czasami nie popełnię, odparłam zgryźliwie. Inka, jesteś niemożliwa, mam nadzieję, że na dzisiaj wyczerpałaś limit uszczypliwości? Co obejrzymy? Zapytałam kiedy zasiedliśmy do telewizora. Dobrze, może Milionerów na początek? To włączaj, zaczynamy odgadywać odpowiedzi? Wieczór upłynął nam na wesoło, jeszcze umiemy śmiać się razem. Zatem nie jest źle jeszcze między nami, pomyślałam. Inka, położę się w drugim pokoju, nie chce mi się iść do tej samotni, powiedział Paweł i wytrzeszczył na mnie te swoje piękne oczy. Dobrze, kładź się , powiedziałam, tylko nie patrz tak na mnie. Zadzwonił mój telefon, popatrzyłam na ekran i nie wiedziałam co robić. Kto dzwoni, zapytał Paweł. Anka. Dlaczego nie odbierasz, w końcu kiedyś musicie porozmawiać. Witaj Aniu, odezwałam się grzecznie. Nareszcie Inka, możemy pogadać? Teraz, to nie za bardzo, jestem trochę zajęta. A kogo tam masz, Anka podniosła głos. Nastawiłam na głośno mówiący. Witaj Aniu, powiedział Paweł, głos miał radosny, a uśmiech na jego twarzy mówił wszystko. A to ty, już myślałam, że kogoś sobie przyprowadziłaś. Aż tak źle o mnie myślisz? Nie, tylko taki impuls przemknął mi po głowie. To już go wywal, bo jeszcze ci się zalęgnie na stałe. Dobrze, to już wam nie przeszkadzam, ale jutro możemy pogadać? W Anki głosie wyczułam zadowolenie. To wpadnij jutro na kawę, ale nie licz na wiele, bo nie wiem czy dam radę być szczera z tobą po tym wszystkim. Rozumiem Inka, postaram się nie drażnić ciebie, ale się cieszę, że jutro poplotkujemy sobie. Do jutra, pa.

WSPOMNIENIA XV
27.03.2019 marzycielka69

Anka przyszła rano, nie za bardzo się przejmowała swoim wyglądem. Ale za to była radosna jak dzisiejszy ranek. Wcześnie przyszłaś, powiedziałam, nie zdążyłam się ubrać. Anka nie przejęła się moimi słowami, zadowolona, że zgodziłam się na rozmowę, zaczęła tłumaczenie od tego, że nie chciała i nie wiedziała, że to tak wygląda z mojego punktu widzenia. Nie miałam ochoty już od rana rozliczać się z przeszłością. Anka, powiedziałam, możemy tak jak dawniej po prostu wypić tę kawę i nie zawracać sobie głowy przykrymi sprawami? Złość na ciebie mi przeszła, to nie znaczy, że zapomniałam. Cześć Anka, Paweł ziewając wszedł do kuchni, kawy bo inaczej wracam do łóżka. To zrób sobie, ja tobie nie będę usługiwać, nie mogłam się powstrzymać od uszczypliwości. Kiedyś bym bez słowa wstała i zrobiła mu kawę, postawiła pod nos żeby sobie wypił. Kiedyś, ale nie dzisiaj. Anka patrzyła to na mnie, to na Pawła. Już żeście się pogodzili? Nie darłam przecież z nim kotów, powiedziałam, tylko nie chciałam mieć z nim nic wspólnego. No tak, nie jesteś z tych wrzeszczących bab. A może byłoby lepiej jakby powrzeszczała i spokój, powiedział Paweł, a tak to już nie wiem jak mam ją przepraszać. Kwiaty dałeś? Nie, po co, żebym tymi kwiatami dostał po głowie, od tego ma wałek, Paweł próbował żartować. Nie biję dzieci, nie jestem sadystka. Zaraz dzieci, Paweł próbował się bronić. A co, może nie prawda? Chłopiec narozrabiał, pomyślał, że przeprosi mamusię i dostanie za to cukierka? Przestańcie, Anka jako rozjemca próbowała nas wyciszyć, musicie chyba iść na terapię małżeńską. Paweł, porozmawiaj z Grześkiem.
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW