REKLAMA 83 - 120
 

WSPOMNIENIA  4  ROZDZIAŁ  XVI - XX

WSPOMNIENIA XVI
28.03.2019 marzycielka69

Chodźcie do gabinetu. Grześ poprosił nas o zajęcie miejsca. Zgodnie usiedliśmy na kanapie. Zapadła krępująca cisza. Ktoś musi zacząć, padło na Grześka. No dobrze, zaczął Grzesiek, co brakowało tobie Paweł w waszym małżeństwie, że dopuściłeś się zdrady? Paweł spojrzał na mnie, poczerwieniał i powiedział, że chyba szczerości. Zaraz wywalę ci szczerze, wycedziłam przez zęby, co myślę o twojej szczerości, swojej się przyjrzyj, a potem czepiaj się mojej. To nie ma sensu, powiedziałam, jeszcze bardziej nas skłócisz, i na pewno się rozpadnie nasze małżeństwo. Jeśli sami między sobą tego nie przegadamy, to nikt nam nie pomoże. Tak uważasz? Grzegorz popatrzył na mnie i spytał Pawła. A jak ty myślisz? Wiecie co, może ja was zostawię samych, pogadajcie sobie, co się stało i dlaczego się stało, pożalcie się na swoje żony a ja pójdę do Anki też sobie ponarzekać na was obu. Wstałam i wyszłam, niech sobie prowadzą tę terapię beze mnie. To jakiś bezsens. W kuchni Anka szykowała kolację, pachniało smażonym mięsem. Usiadłam przy stole i nic nie mówiłam. Jakieś to wszystko pokręcone. Po co wpuszczać między dwoje ludzi osoby postronne. Inka, już po sesji? Już, nie dla mnie takie gadanie z psychologiem, powiedziałam, musimy sami sobie z tym poradzić, i albo dojdziemy do ładu, albo powiemy sobie do niezobaczenia. Inka przestań, dacie radę. Tak, damy radę rozwalić to, co było na pozór udane. Anka, muszę pobyć sama, powiedz Pawłowi, że wie, gdzie mnie szukać. Wyszłam z domu Anki i powoli kierowałam się w stronę parku. Nie mam orzeszków, ale może wiewiórka jakaś podejdzie się przywitać. Szłam zamyślona, właściwie myśli moje kierowały się w stronę lasu, gdzie teraz jest cichutko, powietrze pachnące a woda jeziora powoli faluje jak za dotknięciem wiatru. Szuwary dostojnie przeglądają się w lustrze wody, co dzień starsze, piękniejsze i pełne majestatu. Na ścieżce wokoło jeziora mogą spacerować wróbelki, jest ich tam trochę, robią trochę zamieszania, a ich głosiki zawsze mi mówiły jak pięknie jest teraz nad jeziorem. Ocknęłam się z tej zadumy. Wchodziłam już do parku. Alejkami spacerowali ludzie w różnym wieku. Większość o tej porze to zakochani, którzy przychodzili do parku na swoje randki. Podeszłam do miejsca gdzie zazwyczaj były wiewiórki. Jedna ganiała się po drzewie sama ze sobą, albo była gdzieś druga, której ja nie zauważyłam. Figle wam w głowie, uśmiechnęłam się do swoich myśli. Szkoda, że nie mam orzeszka. Chyba powiedziałam to na głos, ponieważ usłyszałam tuż za sobą; ja mam jednego orzeszka. Za mną stał Paweł. Wiedziałem gdzie cię szukać.

WSPOMNIENIA XVII

28.03.2019 marzycielka69

Paweł, jestem tym wszystkim już zmęczona. Wiem, ja też, jesteśmy w takim zawieszeniu i musimy dojść do ładu sami ze sobą. W końcu zrozumiałeś, że nikt nam nie pomoże jeśli sami tego nie rozwikłamy. Szliśmy alejkami, wokoło nas zakochane pary trzymały się za ręce i jak ptaszki wyjadali sobie słowa ze swoich dzióbków. Kiedyś też tacy byliśmy, głos mój dziwnie zadrżał. Inka, mamy już trochę lat a jednak ciągnie nas do siebie, jeśli tylko się postaramy, nie rozwalimy naszego małżeństwa. Już miałam na końcu języka jakąś uszczypliwą uwagę, ale w porę się opanowałam. Co ja robię, pomyślałam, chcę być z nim czy nie. Albo zapomnę, albo zostanę sama na stare lata. Dobrze Paweł, powiedziałam, postarajmy się odbudować ten nasz związek i zaufanie. Wtuleni w siebie trwaliśmy tak przez jakąś chwilkę. Czas zacząć budować a nie rujnować.W domu spokojnie robiliśmy sobie kolację i każde z nas chciało trochę popisać. Weszłam w internet i zaczęłam po nim buszować. Odpowiedziałam na parę wiadomości, przeczytałam jakieś artykuły i zaczęłam pisać. Po jakiejś godzinie miałam już dosyć. Zakończę już pisanie. Zobaczę czy Paweł też ma na dzisiaj dosyć. Weszłam cicho, żeby go nie wybijać z rytmu. Nawet nie zauważył kiedy podeszłam cichutko, tak był zaaferowany tym, co robił. Spojrzałam na ekran i stanęłam jak wryta. Po paru sekundach trzasnęłam go w łeb. Tak naprawiasz nasze małżeństwo? Podskoczył jak oparzony. Co miałem zrobić, zadzwoniła do mnie. Co miałeś zrobić? To jeszcze nie wiesz co masz zrobić, jak chcesz to ci pomogę szybko to załatwić. We mnie wszystko się gotowało. Inka proszę cię uspokój się, zaraz ci wytłumaczę. Tłumaczyć to się będziesz w sądzie. Wynocha stąd! Otworzyłam szeroko drzwi pokoju, a potem domu. Proszę cię Inka, pozwól mi coś powiedzieć. Mów, tylko szybko. Ona jest ze mną w ciąży. Ty kaszalocie, jeszcze zrobiłeś jej dziecko? Teraz mój drogi, to sobie zjeżdżaj do niej. Co za gnida, tak mnie zwodzić i kombinować. Niech się gotują sami we własnym sosie. Trzasnęłam drzwiami i cała we łzach rzuciłam się na łóżko. Szlochałam jak małe dziecko. Teraz już nie mam złudzeń, nie ma co naprawiać. Niech sobie mieszka w tej wynajętej kawalerce. Ja muszę nauczyć się żyć sama i dla siebie. Która to godzina? Spojrzałam na zegarek, dochodziła północ. A co mnie to obchodzi, ja potrzebuję się wygadać. Wybrałam numer Anki i po prostu zażądałam żeby do mnie natychmiast przyjechała. Anka, jeżeli ty albo twój mąż wiedzieliście o tym, że Paweł zrobił kochance dziecko, to też was wywalę z mojego życia. O kurka, usłyszałam w słuchawce. Nic Inka nie wiedziałam, Grześ mówi, że też nie. Już jedziemy do ciebie.

WSPOMNIENIA XVIII
29.03.2019 marzycielka69

Miałam wrażenie jakby po mnie przejechał walec, ciało mnie bolało, a dusza krzyczała, rozrywało mnie niczym granatem od środka. Zaraz wybuchnę albo wpadnę w obłęd, pomyślałam. Anka z Grześkiem bardzo szybko znaleźli się u mnie. Anka poszukała tabletek, Grzesiek chodził po pokoju z kąta z kąt. Nie łaź tak bo mi się robi niedobrze, wrzasnęłam, to ja tu cierpię a nie ty. Inka, ja naprawdę nic nie wiedziałem. To teraz wiesz, idź daj mu w gębę. Inka, to nic nie da. Dziecko już jest w drodze, musi wziąć za nie odpowiedzialność, bez względu na to czy będziecie razem czy nie. O nie, teraz nie ma szans na powrót. Nie będę do końca życia patrzyła na owoc zdrady. Dziecko niczemu nie winne, ale nie dam rady tego więcej znieść. Paweł jest jak wąż, śliska się po życiu i ciągle mu przebaczają. Dosyć tego. Żeby tylko tak nie bolało. Kiedy obudziłam się następnego ranka, było już po jedenastej. Ale spałam, pomyślałam, czym ona mnie naszpikowała. Najpierw prysznic, potem kawa. Znowu zachciało mi się płakać. No nie, przez tego drania wyleję jezioro łez. Co mam zrobić? Anka z Grześkiem w pracy, moja Wala w polu, nie mam z kim pogadać. Włączyłam laptopa i weszłam na jakiś komunikator, może będzie ktoś znajomy. Pierwsze słowa przywitania, a co mi tam, popiszę sobie, pomyślałam, nic mnie to nie kosztuje. Byłam monogamiczna. I o dziwo mój rozmówca nie zwiał tylko mnie słuchał. Sam o sobie też sporo mówił. Wyglądało to tak, jakbyśmy oboje w tym właśnie momencie potrzebowali takiej rozmowy. Pod wieczór umówiliśmy się na następną rozmowę. Zadzwonił telefon, Anka z niecierpliwością w głosie pytała czy przyjdę do nich na obiad. No tak, a ja jeszcze nie jadłam śniadania. Pojechałam do Anki na ten obiad, wyglądałam ponoć jak półtora nieszczęścia. A jak mam wyglądać, po takiej traumie? Zostań u nas na noc, Inka, Anka z troską patrzyła na mnie jak na chore dziecko. Chyba zostanę, powiedziałam, ale jutro chcę pisać. Dobrze, jutro rano pójdziesz do domu, szkoda, że nie wzięłaś laptopa, pisałabyś sobie u nas. Byłam naprawdę bardzo zmęczona, więc poszłam pod prysznic, Anka dała mi coś na spanie i o dziwo zasnęłam. Co ona mi daje, że tak śpię, pomyślałam? Rano wstałam, poszłam do kuchni, oboje już siedzieli przy kawie. Grzesiek podał mi kubek z gorącą kawą i poszedł do pracy. Anka jeszcze trochę się pokręciła, zjadłyśmy śniadanie i każda z nas pojechała do swoich zajęć. W domu pustka aż dźwięczała mi w uszach. Co mam robić, pomyślałam, chyba włączę laptopa, trochę popracuję.

WSPOMNIENIA XIX
30.03.2019 marzycielka69

Rozmawiałam znowu z tym nieznajomym. Tylko teraz rozmawialiśmy o niczym i o wszystkim, taki zlepek tematów. W końcu padło pytanie, że może przejdziemy na mniej oficjalną formę, Więc zaczęliśmy sobie mówić po imieniu. Artur okazał się trochę młodszym ode mnie mężczyzną, w trakcie rozwodu. Rozżalony na swój los wylewał smutki przede mną. Ja też skarżyłam się na moje nieudane małżeństwo. Artur jako właściciel warsztatu samochodowego mający już wyrobioną renomę, nie narzekał na brak pracy ani pieniędzy, tylko sporą część tych pieniędzy pochłaniały alimenty na żonę i dzieci. Tak to jest kiedy ma się rodzinę. Teraz miałam wrażenie, że zyskałam przyjaciela, powiernika, on też czuł się dobrze w moim towarzystwie, chociaż to tylko znajomość internetowa i nic więcej. Każde z nas miało przed sobą batalie rozwodową. Ja jeszcze nie zaczęłam tej walki ale już byłam gotowa na ten krok. Pewnego popołudnia zadzwoniła Anka. Inka, jak się czujesz? Dobrze, nie jest najgorzej, odpowiedziałam. Chciałaś coś ode mnie? Może poszłybyśmy na zakupy? Zakupy, kiedy ja byłam? Dobrze Anka, to co, gdzie mam podejść? Przyjadę po ciebie. Zakupy oczywiście przebiegły z przeszkodami, bo ja chciałam kupić tę samą sukienkę co ona. Stanęło na tym, że żadna nic nie kupiła. Anka, chodź sobie z Grześkiem na zakupy, powiedziałam, on ci sukienki ani butów nie podbierze. Może masz i rację, z tobą to nic nie idzie kupić, od razu cię skręca i chcesz to samo. Nie było innych sukienek? Były, powiedziałam, czemu nie wybrałaś innej? Dobrze, już się się spierajmy bo to tylko do kłótni doprowadzi. Idę do domu, nie chcę się kłócić, mam dosyć swoich problemów. Inka, chciałam zrobić ci przyjemność tymi zakupami a wyszło jak zwykle,Anka próbowała mnie uspokoić. No dobrze, mam przecież większe problemy niż te kiecki. Wejdziemy gdzieś na kawę, zapytałam? Wejdziemy, może tutaj? Weszliśmy do małej kawiarenki, gdzie był półmrok, na sali leciała cichutka muzyka, a w rogu przy stole siedział mój mąż z kobietą. Stanęłam jak wryta w ziemię z wytrzeszczem w oczach. Dlaczego musiał przyjść akurat tutaj? Odwrócił głowę i zobaczył mnie i Ankę. Anka złapała mnie za rękę i wyciągnęła z lokalu. Wybiegł za nami, ale Anka stanęła między mną a nim. Dobrze zrobiła, bo we mnie wszystko się gotowało, i mogłam zrobić coś głupiego. Inka, krzyknął za nami, wszystko ci wytłumaczę. Już mi nic nie tłumacz, mój mężu, tylko nie wchodź mi w drogę. Lepiej nie podchodź do mnie. Weszłam do samochodu i rozpłakałam się.

WSPOMNIENIA XX
01.04.2019 marzycielka 69

Jechałyśmy samochodem, a ja wylewałam łzy pełne goryczy. Anka nawet nie próbowała mnie pocieszać, bo cóż powiedzieć w takiej sytuacji. Weszłyśmy do domu, dała mi jakąś tabletkę i zrobiła herbatę, Wypiłyśmy powoli, ja jeszcze przełykałam słone łzy, dlaczego to tak boli? Zasnęłam nie wiem kiedy, obudziłam się jak było za oknem ciemno. W kuchni paliło się światło, zatem nie zostawiła mnie samą. Słyszałam głosy, Grzegorz też jest. Poszłam do kuchni. Jak się czujesz, zapytała Anka, ale cóż mogłam powiedzieć, nie jest łatwo przejść spokojnie obok zdrady. Boli jak nie wiem co, ale może pójdziecie sobie, chcę być sama.Kiedy poszli, siadłam do laptopa, co tam u Artura, pomyślałam. Zostawił mi na poczcie sporo wiadomości. Zatem zadzwonię, i weszłam na skype. Odebrał po paru sekundach. Co się z tobą działo? Nic dobrego, powiedziałam, a u ciebie , to samo, nie jest nam łatwo, prawda? Tak Inka, okropnie trudno, świat mi się wali, i nie mogę go już poskładać. Mój też już runął, powiedziałam. Zaczęliśmy omawiać nasze przykre zajścia z kilku dni. Żadne z nas nie widziało już drogi powrotnej. Czas nam szybko mijał na tym użalaniu się nad sobą. Dobrze, idziemy spać, powiedziałam, zmęczenie dawało się we znaki, a może tabletki, którymi nafaszerowała mnie Anka. Tylko jutro nie zapomnij odezwać się do mnie, bo potrzebuję tych naszych rozmów. Oczywiście, że nie zapomnę, powiedziałam i wyłączyłam skype. Czas odpocząć, już nie mówię o tym, że zaniedbuję pisanie. Ranek był słoneczny, chyba pójdę do fryzjera, pomyślałam. Zrobię się na rudo, mam nadzieję, że będzie mi w tym kolorze dobrze. Przyjemnie było wyjść z domu, gdzie nie myślałam o niczym innym jak tyko o fryzurze. Obetnę włosy, przecież mi odrosną, a może mniej będzie roboty z nimi. W zakładzie fryzjerskim jak zwykle kobiety rozmawiają o różnych rzeczach, takie oderwanie się od spraw codziennych. Słuchałam ich głosów i myślałam, czy któraś z nich ma zdradę za sobą przy przed sobą. Dziwna refleksja mnie naszła. Według mnie, każda będzie zdradzona i albo się dowie, albo nie. Lepiej nie wiedzieć, żyje się w błogiej nieświadomości w szczęściu. Ale co jest powodem, że mężczyźni zdradzają? Ciekawa jestem jak by się do tego tematu odniosły te wszystkie panie z ręcznikami, farbami, lokówkami na głowie.
Kliknij, aby edytować treść...
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW