REKLAMA 83 - 120
 

WSPOMNIENIA  9

WSPOMNIENIE XLI
26.04.2019 marzycielka 69

Następnego ranka wstaliśmy późno. Trochę lenistwa nam się należy. Nie chciało się wychodzić z tych silnych ramion, gdzie czułam się bezpiecznie. Co będziemy robić po śniadaniu, zapytał Paweł? Pójdziemy do miasta, może do parku? Znowu chcesz oglądać wiewiórki, zapytał Paweł? Zobacz, jak one przyzwyczaiły się do mnie. Do ciebie nietrudno się przyzwyczaić - powiedział Paweł. Spacer zapowiadał się niezły. O tej porze dnia nie ma dużo ludzi, można sobie spokojnie pochodzić i pobawić się z wiewiórkami. Podczas naszej zabawy wiewiórki podchodziły coraz śmielej. Jeszcze trochę sypnie śniegiem - powiedział Paweł. Tak - odpowiedziałam, wiewiórki się pochowają. Kochanie, Paweł z troską w głosie przytulił mnie, co taka smutna się zrobiłaś, czy coś cię trapi? Trochę mnie dopadają czasami cienie przeszłości. Aż tak boli - zapytał Paweł? Tak, czasami bardzo, czasami mniej, ale ciągle są przy mnie. Opowiesz mi o tym wszystkim - zapytał Paweł całując mnie w czoło. Tak, tobie opowiem wszystko, tylko musisz znaleźć na tyle czasu, żeby wysłuchać i przetrzymać moje łzy. Kiedy tylko będziesz chciała kochanie. Szliśmy powoli w kierunku domu, czas szykować jakiś obiad i czas układać swoje życie od nowa. Alejką naprzeciw nas szedł Artur z Sonią. Miło było popatrzeć jak oboje się uśmiechali. Dzień dobry Inka - powiedział Artur. Dzień dobry Artur, proszę poznaj mojego narzeczonego. O, to tylko pogratulować - w głosie Artura wyczułam zdenerwowanie. Poszliśmy dalej, ale nie było nam dane spokojnie spędzić czasu ze sobą. Naprzeciwko nasz szedł Paweł numer jeden z wózkiem i swoją kobietą. Zobacz - powiedziałam do mojego Pawła, on jest pijany! Inka, kochanie, nie denerwuj się nie ośmieli się podejść do nas przy niej i dziecku. Paweł numer jeden zobaczył nas i ruszył chwiejnym krokiem w naszym kierunku. Mój Paweł stanął
naprzeciwko niego i wyszeptał mu w twarz; mam czarny pas w karate, zatem nie radzę podchodzić. Popatrzył na mnie mój były mąż, i wycofał się ze swojego zamiaru. Poszliśmy dalej, mocno ściskałam rękę Pawła jakbym się bała, że też odejdzie. Spokojnie kochanie - Paweł już był opanowany. Idziemy do domu, czas zaplanować nasz ślub i całe życie. To był ostatni raz kiedy się bałaś, już nie podejdzie do ciebie. Obiecujesz? Tak skarbie, już nikt cię nie skrzywdzi.

KONIEC 
Kreator stron - łatwe tworzenie stron WWW